Kiedy narzeczony przyprowadził mi obcego mężczyznę i nazwał go moim ojcem, nie wiedziałam jeszcze, że za tą czułością kryje się plan przejęcia całego mojego życia

„Dziecko, jesteś tak naiwna. Twoi dziadkowie byli zamożni. Te obrazy są warte fortunę. Twoja matka miała duże oszczędności. A my z Andrzejem nie mamy dzieci, więc po nas również wszystko przypadnie tobie.”

Alicja odwołała ślub. Nigdy nie myślała o pieniądzach, ale teraz zrozumiała, dlaczego Tomasz tak się spieszył.

„Ciociu, czy Jan Wiśniewski wie o mnie?”

„Nie. Jego matka doprowadziła do małżeństwa z inną kobietą i rozdzieliła go z Teresą. Twoja mama dowiedziała się o ciąży dopiero po rozstaniu. Jan ożenił się, sądząc, że Teresa też ułożyła sobie życie. Nigdy mu nie powiedziała.”

Tego wieczoru Tomasza czekał wstrząs. Alicja spakowała jego rzeczy. W obecności Krystyny i Andrzeja wyszedł bez sprzeciwu, rozumiejąc, że został zdemaskowany.

„Czuję ulgę” — przyznała Alicja. „Coś w Tomaszu od początku mi nie pasowało.”

Następnego dnia Krystyna miała dla niej wiadomość.

„Dziś wieczorem będziemy mieć gościa.”

„Kogo znowu?”

„Zobaczysz.”

Kiedy zadzwonił dzwonek, Krystyna wróciła z Janem Wiśniewskim.

„Boże, wyglądasz zupełnie jak ja” — powiedział profesor, wyciągając ręce. „Wybacz mi, Alicjo. Nic nie wiedziałem.”

Rozmawiali do późnej nocy. Alicja dowiedziała się, że ma przyrodniego brata, żołnierza służącego za granicą.

„Tylko ty odziedziczyłaś po mnie miłość do muzyki” — powiedział Jan ciepło. „Jestem z ciebie bardzo dumny.”

„Teraz wiem, skąd ją mam” — roześmiała się Alicja.

Z czasem zbliżyła się do ojca, jego żony, a także do przyrodniego brata, gdy przyjeżdżał do kraju.

Rok później Alicja wyszła za Pawła, syna dawnego przyjaciela Jana. Wykładał ekonomię na uniwersytecie i zakochał się w niej od pierwszego spotkania.

Krystyna i Andrzej byli na ślubie, szczęśliwi, że Paweł jest człowiekiem spokojnym, uczciwym i pewnym.

W końcu Alicja zrozumiała, że prawda, choć bolesna, bywa o wiele łaskawsza niż kłamstwo. Rodzina — odnaleziona albo dana przez los — okazała się prawdziwym majątkiem.